|
>>sobota, 30 sierpnia 2008
.
komentarze [1] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>wtorek, 1 lipica 2008
eeeeeech
komentarze [0] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>wtorek, 1 lipica 2008
.
komentarze [0] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>wtorek, 1 lipica 2008
.
komentarze [0] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>poniedziałek, 24 marca 2008
zostanę z zawodu staruszką
komentarze [2] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>poniedziałek, 24 marca 2008
zostanę z zawodu staruszką
komentarze [0] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>niedziela, 3 lutego 2008
pewna osoba (dla ktorej postanowiłam być tylko trochę niemiła i kosztowało mnie to naprawdę bardzo dużo wysiłku) powiedziała, że mam coś w sobie.
ciekawe które "coś" miała na myśli.
żadzę mordu?
komentarze [1] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>wtorek, 29 stycznia 2008
a teraz ta trudniejsza część.
Kocham.
1. słuchać docinek Ani. Pod warunkiem że adresowane są do kogoś kto nie jest mną
2. spędzać sokojne godziny z Martusią i Edytellą ich czarnym humorem.
3. przytulać się ;p
4. Pomagać Mandiemu w pracy
5. Być dumna z mandiego
6. Chodzić do kawiarni i pić tam czekoladę albo grzane wino
7. Pisać
8. Rozmawiać na poważne tematy
9. Czuć się poganką i wiedzieć co to znaczy
10. być mądrzejsza niż inni
11. być chwalona za zdjęcia i teksty ;p
12. w ogóle być chwalona ;p
13. Być przytulana.
No bo ja prosty człowiek jestem.
komentarze [2] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>wtorek, 29 stycznia 2008
lista rzeczy których nienawidzę. szczerze.
1. siateczki drynet i chlorowanej wody (medal za męczeństwo dla mojej biednej cipki)
2. ruchawic i zakłamanych ruchawic
3. smsów między 23.30 a 9.30
4. łańcuszków internetowych, nawet jeśli dotyczą papieża albo chorych dzieci
5. bbliotekarek. Ale bibliotekarze są z reguły w porządku, zwłaszcza ci z BN
6. Wspominałam o ruchawicach?
7. młodocianych zwolenników nurtu fantasy
9. feministek i aktywistek.
10. fanatyków.
11. nieustalonych do końca planów, które uziemiają czlowieka i trzymają w zawieszeniu przez cały dzień, w oczekiwaniu na "cośtam".
i oczywiscie głupców. Mam alergię na durniów.
komentarze [1] _____________________________
>
www.maldoror.pl
kobieto! >>sobota, 19 stycznia 2008
W ramach przygotowywania niezwykle głębokiej, wzruszającej i pouczającej lekcji o tolerancji dla licealistów (i ryzykownej, bo kazałam im przeglądać materiały antysemickie, w swoim lenistwie zakładając, że jakiś wyszukany komentarz będzie zbędny i nie chce mi się go przygotowywać) poczytałam sobie ostatnio zawartość strony polonica.net. Uśmiałam się jak nigdy, bardziej niż czytając dowcipy z playboya, jak dotąd stojące w mojej opinii na szczycie toplisty postych rozrywek. Zainteresowanych odsyłam, zwłaszcza do 16 postulatów o przyjaźni polsko-żydowskiej. Ale ja nie o tym. Wśród tekstów zamieszczonych na stronie, nie wiedzieć czemu znajduje się, skądinąd krytykujacy antysemitysm, słownik zabobonów autorstwa prof. ojca Jozefa Innocentego Maria Bochenskiego. Ksiądz profesor wypowiada się w większości przypadków tak, jak przystało na dobrego chrześcijanina, cokolwiek miałoby to oznaczać (altruizm jako zabobon przeciwstawiajacy się chtrześcijańskiemu ideałowi miłosci bliźniego?), ale jeden punkt programu zwalił mnie z nóg:
KOBIETA. Wokół kobiet powstały dwa zabobony. Jeden z nich polega na tym, że uważa się ją za człowieka niższego rodzaju, czasem nawet (tak podobno w Koranie) za istotę pozbawioną duszy*. Drugi zabobon, przeciwny pierwszemu, uważa kobietę po prostu za mężczyznę i chciałby ją jak najbardziej do niego upodobnić. Pierwszy z tych zabobonów jest tak dalece sprzeczny z całym naszym doświadczeniem, że nie warto z nim nawet dyskutować. Kobieta jest całkiem oczywiście w pełni człowiekiem, obdarzonym w zasadzie tymi samymi władzami i możliwościami co mężczyzna. Co więcej, wydaje się, że natura ludzka osiąga swój szczyt właśnie w kobiecie, a mianowicie w tzw. matronie, tj. w kobiecie po klimakterium. Wówczas dzieje się coś, co wygląda na chęć wynagrodzenia kobiety za wszystko, co uczyniła dla gatunku w młodości: matrona jest rodzajem nadmężczyzny. Trzeba zupełnie nie znać historii i być ślepym na to, co się wokół nas dzieje, aby móc temu zaprzeczyć. Jedynym problemem, jaki się tu nasuwa, jest, jak było możliwe, by ludzie rozsądni przeczyli w ciągu długich wieków tej oczywistości i odmawiali kobiecie pełni człowieczeństwa.
Drugi zabobon, to sprowadzanie kobiety do mężczyzny. Kobieta jest człowiekiem, ale nie jest mężczyzną - stanowi “drugą stronę" człowieczeństwa. Jej rola w życiu jest inna niż rola mężczyzny. Stąd domaganie się, by kobieta pełniła w społeczeństwie te same funkcje co mężczyzna jest zabobonem. Wypada stwierdzić, że kobieta jest / natury (wystarczy zwrócić uwagę na budowę jej ciała) przyporządkowana do dzieci, które są jej pierwszym i podstawowym powołaniem. Mniemanie, że młoda kobieta powinna się zajmować sprawami, które z natury rzeczy leżą poza jej głównym zadaniem, jest więc zabobonem. Społeczeństwa, które zmuszają kobiety np. do stałej pracy /arobkowej poza domem są prawdopodobnie skazane na zagładę. Ale sytuacja matrony jest zupełnie odmienna. Wydaje się, że jasne odróżnienie zadań młodej i starszej kobiety jest warunkiem przezwyciężenia tych zabobonów.
czuję się tak ogłupiona, że nie stać mnie na jakis wysublimowany komentarz.
komentarze [3] _____________________________
>
www.maldoror.pl
ginekolog >>niedziela, 23 grudnia 2007
Ania: To w końcu idziesz do psychologa?
Ja; Nie mam forsy. Nie wyobrażasz sobie ile wydaję na ginekologa.
Ania: Och. To przykre kiedy twoja cipka jest ważniejsza niż twój mózg, wiesz?
komentarze [3] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>środa, 28 listopada 2007
Kobiety są jak młode klacze: trzeba je dobrze ujeździć i okiełznać, aby móc je dosiadać i czerpać z tego przyjemność. Jeśli się tego nie uczyni stają się cholernym kłopotem.
George Gordon Noel Byron
tak to o mnie. ;p
komentarze [4] _____________________________
>
www.maldoror.pl
stoi na stacji lokomotywa >>sobota, 27 października 2007
Największą ambicją mojego wujka, prodziekana politechniki, jest ugotowanie jajek na miękko o idealnej konsystencji. Codziennie rano dokonuje obchodu po domu pytając, czy, kto, i ile jajek na miękko życzy sobie na śniadanie, po czym gotuje je według opracowywanej przez ostatnie pięć lat receptury. Żona mojego kuzyna, Ewa, postanowiła uprościć ostatnio ten proceder i włożyła surowe jajko do mikrofalówki, wychodząc z słusznego założenia, że tak będzie szybciej.
Na szczęście, obyło się bez rannych, oberwały tylko meble.
Owa Ewa trzy miesiące temu wyprodukowała razem z moim kuzynem okrągłe, tuściutkie i pyzate bobo. Mój wujek chyba znalazł sobie cel w życiu nr 2 (wszak gotowanie jajek już opanował tak perfekcyjnie, że bardziej perfekcyjnie się nie da) i planuje zrobić z dzieciaka geniusza. Ono jeszcze nie osiągnęło nawet etapu "agugu", a ten zachowuje się jakby usiłował nauczyć ją mówić. Wierszem.
Dziecko ma świat głęboko pod pampersem, spędza czas (o ile nikt jej nie przeszkadza deklamowaniem wierszy) na zjadaniu prawego kciuka i podziwianiu sufitu. Leży sobie spokojnie, i podejrzewam, że wdała się w ojca, który ponoć nie płakał nawet jak mu ceramiczna doniczka na głowę spadła. Innymi słowy. Ideał. Czasem tylko niecierpiliwi się kiedy dorośli zbyt mocno zawracają jej dupę i nie dają kontemplować świata w należytej ciszy i skupieniu. Też bym się darła jakby mnie non stop torpedowano klasykami dzieciecej literatury polskiej.
Moje relacje z.... (chwila konsternacji) stryjeczną bratanicą (O.o?) są lepiej niż poprawne. Niniejszym przagnę zakomunikować wszystkim złośliwcom (z których żaden i tak nie czyta tego bloga) że nie oszalałam na punkcie dziecka, nie skaczę nad nim i nie śpiewam, w przeciwieństwie, mówiac na marginesie, do reszty domowników. Jak już rozmawiamy to na rozsądne tematy. Nie dostałam też ataku paniki, nie boję się jej dotknąć ani zostać z nią sama. Nie odechciało mi się dziecka na zapach kupki, nie przeraziłam się mikrą liczbą godzin snu ani brakiem swobody młodych rodziców. Dziecko, wbrew kilku złośliwcom, dalej uważam za sprawę całkowicie naturalną (i niezbędną). Jak powietrze. Ot, jest sobie. Bo musi. Bo swoim pojawieniem się konstytuuje świat. Axis mundi względem której określają swoje prawo do istnienia kontynenty.
komentarze [7] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>niedziela, 14 października 2007
wspólnymi wysiłkami Mei (pokłony i uściski), Martosz (prezepiekne były te czarne kwadraty), Mandiego (adhd vs html) i Munci (szef jej z wypłaty potrąci literówki) narodziła się najlepsza polska strona o modzie awangardowej
www.maldororsdoll.com
[demoniczny śmiech]
komentarze [5] _____________________________
>
www.maldoror.pl
>>piątek, 31 sierpnia 2007
Nieznoszę słowa "zakochanie". Uważam, że w hierarchii pięknych słów okreslajacych piękne stany, powinno zostać zdetronizwoane i strącone do rynsztoka przez "pokochiwanie".
komentarze [2] _____________________________
>
www.maldoror.pl
|